09:24

Siła czy moc?

Siła czy moc?


Z czym idziesz przez świat?


Bardzo duży odsetek kobiet, jest w energii SIŁY. Zapomniały o swojej MOCY i się siłują, walczą, dźwigają nie swoje ciężary, często dokładając sobie na barki i plecy czyjeś troski i zmartwienia, są takie mężne. 

❗️,,Justyna, ja już nie daję rady!”

❗️,,Justyna, ja jestem w ciągłej depresji, dołku!”

❗️,,Co robię nie tak, gdzie popełniłam błąd?!”

❗️,,Przecież tak się staram, wszystkim pomagam!’’

❗️,,Każdego wysłucham!”

❗️,,On mnie nie docenia, a wszystko za niego robię!”

❗️,,On, to już nic po pracy nie musi robić i nawet tego nie docenia!”

❗️,,Justyna, to mnie przerasta😢!”


I bardzo dobrze❗️

W końcu❗️

Właśnie w tej bezsilności, beznadziei, ciemności i samotności, jest szansa na dostrzeżenie MOCY. 

Bo jak do tej pory, to uzbroiłaś się w SIŁĘ. Najprawdopodobniej już jako dziecko, zarzucono tobie plecak z nie twoimi kamieniami i kazano ci go nieść. 

Najprawdopodobniej z tygodnia na tydzień, był coraz większy i bardziej wypełniony ciężarami, które uderzały o pięty i trwale raniły stopy, które powinny cię nieść lekko przez życie. 

Chcąc dostać coś, co dla każdego dziecka jest najważniejsze - miłość, ty postanowiłaś ubierać ten plecak każdego dnia, by odciążyć mamę i tatę. 

Z czasem zapomniałaś, czemu tak bierzesz za innych. Zapomniałaś co dźwigasz nieswojego, ale ciężar pozostał i z przyzwyczajenia się do niego, twierdzisz, że  on jest twój. Wtedy, jako dziecko, wzięłaś swoje życie, w swoje ręce, bo nie czułaś oparcia i wsparcia w dorosłych. Więcej dawałaś niż otrzymywałaś. Ty już tam, wtedy walczyłaś o przetrwanie. 

I dziś robisz dokładnie to samo❗️❗️❗️

Więcej dajesz, niż dostajesz. 

🌼Spróbuj wziąć to dziecko za rączkę i usiądź pod drzewem albo na ławce.

🌼Zacznij wyciągać z nią z plecaka kamień za kamieniem, nazywając go - czym on jest? 

🌼Kogo ciężarem? 

🌼Czyja to trudność? 

🌼Za kogo wzięłaś ból, cierpienie, w czyich butach stanęłaś? 

🌼Nazwij to, z tą dziewczynką w tobie i uwolnij ją od tego brzemienia💚.

🌼Teraz pozwól jej wypełnić ten plecak miłymi doświadczeniami, lekkością, przyjemnością, marzeniami. 

I odkryj w sobie MOC, by postawić granice, przede wszystkim sobie, a potem innym. 

I odkryj MOC, która udowodni SILE, że może iść na urlop, odpocząć sobie. 

I wierz mi, mówię to, bo sama tego doświadczyłam, za każdym razem, gdy z tego plecaka wyjmiesz kamień i oddasz go właścicielowi: mamie, tacie, siostrze, bratu, mężowi, to najpierw odczujesz ogromny ból. Przecież niosłaś go tyle lat. Więc mogą bolec cię mięśnie. Więc każdy, który oddasz, na początku może przynieść ból. Może nawet pojawi się lęk, że już nie będziesz niezastąpiona, nic nie warta, że zapomną o tobie. Jednak z czasem poczujesz, że coraz więcej przestrzeni i światła do ciebie napływa. Doświadczysz lekkości i spokoju. 

Oddając innym, stawiasz ich do wzrostu, mogą dojrzeć i stanąć na własne dwie nogi. 

A ty przestaniesz siłować się z życiem, walczyć, a moc w tobie, będzie coraz większa 🔥. 

I wtedy powiesz do mnie:

❗️,,Życie ma tyle kolorów!”

❗️,,Jest mi tak dobrze!”

❗️,,Lekko!”

❗️,,Mam tyle możliwości, bo niosę tylko swoje!”

❗️,,Coraz większe światło ode mnie bije, coraz większy blask, bo zrzuciłam te kamienie!”


Tak kochana, to jest MOC i jest to możliwe. Mówię ci to, bo sama tego doświadczam 💚. Tylko dostrzeż w sobie to dzieciątko, które w lojalności do innych, brało to ciężkie, by im lżej było i by w końcu była dostrzeżona. Obdarz  ją uwagą, opieką i miłością. 

I zobaczysz, podzieją się cuda 😀. 


Twoje słowo jest dla mnie bardzo ważne, tak samo jak emocje, które się obudziły w Tobie podczas czytania tego z czym do Ciebie przyszłam - z cząstką mnie. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się cząstką swoich odczuć w komentarzu. Jeśli czujesz, że ten post może wesprzeć kogoś z Twojego otoczenia, proszę poślij go dalej. Będę Tobie wdzięczna ❤.

08:41

,,Ty do sekty wstąpiłaś!”

,,Ty do sekty wstąpiłaś!”




 SEKTA

Pracując z klientami, zauważyłam, że często, bardzo często, klienci są oskarżani, że wstąpili do sekty, do jakiegoś ugrupowania, ponieważ 

❗️partnerzy, 

❗️partnerki, 

❗️rodzice, 

widzą zmiany w sposobie reagowania, konstrukcji zdań, sposobie przeżywania emocji klientów. 

❗️WIDZĄ, że ta osoba, która jest w procesie uzdrawiania, odbudowuje poczucie własnej wartości. Sypie się stworzony system rodziny i budzi to ogromny lęk, osób z otoczenia. 

Wcale się nie dziwię.

Bo przecież:

❗️,,Wszystkie brudy należy prać w domu.”

❗️,,To co dzieje się w naszych czterech ścianach, zostaje w naszych czterech ścianach.”

❗️,,Nie opowiadaj o rodzinnych problemach, sami sobie poradzimy.”

Dlaczego rodzice czy partnerzy uważają, że ktoś tą osobą kieruje?

Ponieważ całe życie nią kierowali, manipulowali. Wyczuwali, że łatwo nią pokierować. I dlatego nasuwają się im takie wnioski, przecież sami to robili, skoro teraz nie daje sobą pomiatać przez nich, to na pewno, na pewno!!!, ktoś inny to robi. 

Bo przecież ich syn, córka, mąż, żona, nie mają mózgu i sami nie myślą, nie są inteligentni, nie pitrafią samodzielnie myśleć, przecież wiele lat ich tego pozbawiano. Decydowano za tą osobę, wybierano za nią, manipulowano, zastraszano.

No i nagle zrobiłaby się samodzielna i tak mądrze mówi?! Mówi tak, że nie rozumiemy?!

No na pewno, to ktoś nią kieruje, a skoro tym kimś nie jest mama, tata, czy partner, to na pewno jest jeszcze jakaś sekta. 

A przecież wszystko jest w nas❗️

My czujemy i to emocje mówią, kiedy postawić granice, kiedy ktoś manipuluje, czy jest nam dobrze przy kimś, czy nie mamy ochoty się kontaktować.

Tylko, że wcześniej nie zwracano uwagi na emocje. 

❗️I tak, często jest potrzebna osoba z zewnątrz, by nauczyła na nowo tych połączeń ze sobą. 

❗️Tak, pod wpływem tej pracy, ciężkiej pracy, gdzie odzyskuje się własną tożsamość, a nie tożsamość rodzica, partnera, uczy się klient nowego nazewnictwa, konstrukcji zdań, zagadnień i nowych zachowań. 

❗️I tak, zmienia się zachowanie w stosunku do innych, czasami trzeba stanowczo powiedzieć ,,STOP”, czasami ,,PRZEPRASZAM”, a innym razem ,,TAK DALEJ BYĆ NIE MOŻE.”

I jest zdziwienie po drugiej stronie, bo przecież, takie zachowanie nie było dopuszczane. Zamiatanie pod dywan i owszem, ale konstruktywne, prawdziwe, absolutnie nie. 

I najłatwiejszym sposobem poradzenia sobie, jest zrzucenie winy na sektę, organizację, a nie zobaczenie swojego zachowania i uświadomienie sobie co się tak naprawdę dzieje w tej relacji i do czego ten rodzic czy partner dążył, upośledzając tą drugą osobę. 

Ludzie się budzą, wychodzą z roli ofiary, kata, manipulatora, itp. ponieważ chcą żyć w prawdzie, zgodzie ze sobą i szacunku do siebie i innych. 

I to nie jest łatwe, to już jest bardzo trudne, a do tego jeszcze dochodzi blokada ze strony najbliższych, bo oni się boją, że ten ich ,,poukładany świst”, rozleci się.


Czy znasz to uczucie odrzucenia? 

Czy i Ty byłaś oskarżana/y o wstąpienie do sekty, do jakieś tajnej organizacji? 

Czy doświadczyłaś/eś podobnego traktowania?

Jak się z tym czujesz? 


Ja na początku, gdy zaczęłam terapię dla współuzależnionych często słyszałam, że wstąpiłam do sekty i nie było to miłe. Było mi tym bardziej trudno, że było negowane to co robiłam i próbowałam zmienić na dobre, a nie byłam w tym wspierana, tylko umniejszano mnie. Dlatego mogę sobie wyobrazić, jak Tobie jest trudno odnaleźć się w tej sytuacji- Nowej dla wszystkich 💚. 


Twoje słowo jest dla mnie bardzo ważne, tak samo jak emocje, które się obudziły w Tobie podczas czytania tego z czym do Ciebie przyszłam - z cząstką mnie. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się cząstką swoich odczuć w komentarzu. Jeśli czujesz, że ten post może wesprzeć kogoś z Twojego otoczenia, proszę poślij go dalej. Będę Tobie wdzięczna ❤.


Justyna Pettke

11:42

,,Mnie za dzieciaka bito i wyrosłem na porządnego człowieka.”

,,Mnie za dzieciaka bito i wyrosłem na porządnego człowieka.”



 ,,Mnie za dzieciaka bito i wyrosłem na porządnego człowieka. „

,,Ja dostawałam lanie  i nie widzę w tym nic złego.”

,,Mnie też wujek podszczypywał i była ,,kupa” śmiechu. Justyna przestań, to nic takiego!”

,,A tam, pośmiali się i dali mi spokój, nic się nie stało.”


Takie zdania budzą we mnie sprzeciw, ponieważ są sprzeczne z prawdą. Gdyby to była prawda, to dziś większy procent społeczeństwa nie musiałby korzystać z terapii, a przeciętny Polak nie miałby  problemu ze snem i umiałby zaopiekować się sobą, gdy emocje sięgają zenitu. 

Ile osób zgłosiło się podczas pandemii z prośbą o wsparcie, bo mąż ( najczęściej, ale to nie jest regułą) stosował przemoc fizyczną, psychoczną, ekonomiczną czy seksualną. Bo zostali ,,zamknięci” 24h na dobę w więzieniu zwanym domem ( takie stwierdzenia padały). 

Razem! Gdzie, nie byli zwyczajni siebie na wzajem. Gdzie zaczęli używać znanych im taktyk radzenia sobie z emocjami, czyli: wrzaski, kłótnie, szarpanie, bicie, szantaż...

Skoro to wychowanie przyniosło pozytywny skutek, to dlaczego nie przekłada się na zachowania nas kobiet i mężczyzn? 

Przemoc fizyczną stosujemy, kiedy jesteśmy ograniczeni, nie radzimy sobie, wtedy wymierzamy klapsy, szturchańce czy szarpiemy kogoś. 

Bardzo często ofiarą naszej bezsilności są nasze dzieci albo partnerzy/ partnerki. 

Dlaczego bijemy? 

Ponieważ sami doświadczyliśmy przemocy fizycznej. O wiele szybciej sięgniesz po narzędzie, które jest Tobie znane od lat i z automatu je zastosujesz, niż po to, którego się dopiero uczysz. 

Jednak, to ciebie i mnie nie usprawiedliwia i nie tłumaczy. 

Nie mamy prawa bić dzieci, ani nikogo innego❗️

Ja się tego dowiedziałam na terapii dla współuzależnionych, że bicie dzieci jest karalne. 

I to mną wstrząsnęło!

Nie byłam świadoma, że wyrządzam moim dzieciom krzywdę, raczej poszłabym w stronę tego, że hartuję je i uczę życia. 

Błąd,❗️

To był ogromny błąd z mojej strony i zrobiłam wszystko, by nigdy więcej nie uderzyć żadnego z moich dzieci. 

Ja wiem, jak to jest stracić panowanie. 

Wiem też, jak ciężko jest zmienić własne toksyczne zachowanie.

Jednak jest to możliwe❗️❗️❗️

Czy warto wracać do przeszłości? 

Moim zdaniem powrót jest konieczny, do rozblokowania utartych schematów. 

Co czułaś, jako nastolatka, słysząc od dorosłych osób pytanie: ,,No powiedz, ciotka z Ameryki już przyjechała do Ciebie?” ,,A co Ty tam masz za pryszcze ( z gestem pokazującym Twoje piersi)?”

Obleśne spojrzenia obślinionych wujków, kolegów rodziców, pamiętasz to?!

To jest przemoc seksualna❗️

Ja ciagle słyszę takie historie, niektóre z nich są częścią moich doświadczeń. 

Nikt z dorosłych nie stanął za Tobą, a powinien. To mama i tata, wtedy kiedy Ty nie mogłaś się obronić, powinni stanąć w Twojej obronie. Zatrzymać te komentarze. 

To ja jako rodzic, mam obowiązek ochronić moje dzieci przed przemocą. To ja muszę być odważna i nie zostawiać syna/córki z tym samego/samej. 

❗️Nie zmuszaj swojego dziecka do całusów z ciociami i wujkami, bo tak wypada. 

❗️Nie zmuszaj do bezruchu w kościele przez 50 minut, bo tak wypada.

❗️Nie zmuszaj do bycia uległą/uległym, by ustępowało, bo nie wypada pyskować, stawiać siebie na pierwszym miejscu. 

❗️Twoje dziecko tak samo jak Ty, ma prawo odmówić, nie zgodzić się, mieć swoje zdanie. 

❗️Twoje dziecko ma prawo nie chcieć wykonać polecenia, bo nie jest zwierzątkiem wytrenowanym, pod dyktando tresera. Bądź dumna, że myśli i że komunikuje. 


Z czym najczęściej spotykam się na sesjach z klientami? 

Z brakiem asertywności, z niskim poczuciem wartości, z uległością. Brakiem stawiania granic. Z uczuciem, że ,,nie wiem czy to, co czuję, jest Ok.”

Z silnym uczuciem, że ,,jestem nie ważna/y.” ,,Do niczego.” ,,Jestem zerem.” ,,Nie poradzę sobie.” ,,Zawsze wszystko spieprzę.” ,,Nie potrafię żadnej relacji utrzymać.” ,,Boję się ludzi, życia, iść do pracy, zasnąć.” ,,Boję się wstać rano, budzę się z lękiem.” ,,Każdy robi sobie ze mną co chce.” A to tylko minimum tego, z czym się spotykam. 


To jest konsekwencją właśnie tego, w jaki sposób traktowano Cię w dzieciństwie. I to nie tylko przez rodziców. W latach 80 - 90 była stosowana czarna bedagogika. Czego innego uczono i przekaz, jak wychować dziecko, był inny. Bić, nakazywać, karać, postawić do pionu. Rodzice, przedszkolanki, nauczyciele i inne osoby, które miały z Tobą styczność, były właśnie tego uczone. 


Dziś możesz usłyszeć od rodziców słowa: ,,Przesadzasz, ja to robiłam/robiłem dla Twojego/Waszego dobra.”

Czy aby na pewno wyszło to na dobre?!


Teraz Czas to uznać, tą krzywdę, tą bolesną prawdę. Przepuścić przez swoje ciało i umysł, by mogła się uwolnić. W końcu❗️

Uznanie własnych krzywd, pozwoli Tobie zadbać też o Twoje dziecko. Uznać jego/ jej krzywdy, emocje i dać mu/ jej wsparcie.  

My możemy inaczej. 

Bez bicia.

Bez kar.

Bez poniżania i zawstydzania. 

Bez manipulacji. 

Dając sobie wsparcie, będziemy wsparciem dla dziecka. 💚


Twoje słowo jest dla mnie bardzo ważne, tak samo jak emocje, które się obudziły w Tobie podczas czytania tego z czym do Ciebie przyszłam - z cząstką mnie. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się cząstką swoich odczuć w komentarzu. Jeśli czujesz, że ten post może wesprzeć kogoś z Twojego otoczenia, proszę poślij go dalej. Będę Tobie wdzięczna ❤.


Justyna Pettke

11:37

Lęk, zastraszanie w dzieciństwie- jaki wpływ ma na nas w dorosłym życiu?

Lęk, zastraszanie w dzieciństwie- jaki wpływ ma na nas w dorosłym życiu?



❗️Siedź bo Cię pani zabierze!

❗️Nie uciekaj, bo tam za rogiem jest wilk!

❗️Ubierz się, bo zawołam pana policjanta! 

❗️Jak nie pójdziesz spać, to przyjdzie po ciebie baba Jaga!

❗️Idź, idź tam! Tam jest pan z workiem. On Cię zabierze. Zobaczysz! 

❗️Pilnuj się mamy, bo ja Cię zabiorę ( starsza pani w sklepie)!

❗️Jak nie pójdziesz spać, to zawołam pana doktora albo panią  pielęgniarkę i ona do Ci zastrzyk! 

❗️Ubierz się, albo zostaniesz sam w domu ( rodzic do 2,3,4,5... latka, gdy mają wyjść z domu)! 


Mogłabym wypisywać w nieskończoność zdania, które są wypowiadane do dzieci w momencie bezsilności (najczęściej) rodziców lub opiekunów dzieci. 

Czas biegnie, Ty umówiona na konkretną godzinę do lekarza, na spotkanie lub spacer z koleżanką i jej dziećmi, a syn lub córka nie chcą się ubrać. Przeciwstawiają się całym ciałem, wykręcają rękę, by nie założyć kurtki. Zrzucają po raz któryś czapkę, a czas nieubłaganie biegnie do przodu. Zbliża się godzina zero, gdzie najprawdopodobniej z niemocy krzykniesz na dziecko lub je postraszysz tym, że Ty pójdziesz sama na dwór, a syn lub córka zostanie sam/sama w domu. 

❗️❗️❗️Niestety, nie zdajemy sobie sprawy, jak ogromny wpływ mają nasze słowa, na późniejsze zachowanie naszych dzieci. 

Zastraszanie ich tym, że Pan/Pani je zabierze albo wrzuci do worka, przynosi chwilową uległość pod wpływem strachu i zostawia trwałe konsekwencje na przyszłość w zachowaniu tej osoby. 

Co prawda my jako rodzic osiągnęliśmy swój cel, ale jakim kosztem?! 

Zgłaszają się do mnie osoby z natręctwami, tikami, lękami społecznymi i nie tylko. Z całą gamą lęków. Z niskim poczuciem wartości .

I, gdy przyglądamy sie, gdzie jest źródło tego lęku, 

to prawie za każdym razem, kieruje nas to do zdarzeń, gdzie klient/ka w dzieciństwie, był/ zastraszany/na  przez osoby z otoczenia. 

Weźmy taką ,,niewinną” zabawę rodzica, najczęściej matki, z dzieckiem w smierć. Mama, która kilka razy zwraca np. córce uwagę, by przestała śpiewać, skakać, w pewnym momencie udaje, że nie żyje. Nie rusza się, ma zamknięte oczy, oczywiście zwraca uwagę potomkini  i budzi coraz większy lęk. Dziecko zaczyna szarpać mamę, a ta nadal udaje, że nie żyje. Córka jest przerażona, napływa ogromne poczucie winy, że to przez nią, bo była NIE-GRZECZNA. I, gdy zaczyna rzewnie płakać, mama otwiera oczy i śmiejąc się w głos mówi, że udawała, bo chciała żeby ona przestała śpiewać i skakać. 


Wiecie co to dziecko w przeciągu tej chwili czuło?!

Ogromny lęk, że zrobiło coś bardzo strasznego, przez co mama umarła. Zagrożenie życia, bo zostało same, bez opiekuna. Porzucenie, poczucie winy, ogromną(za dużą jak na kilkulatka) odpowiedzialność za swoje zachowanie, bezsilność, bezradność, a mama w tym czasie jaja sobie robi!

Straszne 😢.

Ja jako rodzic popełniłam masę błędów. Jestem mamą trójki dzieci i wiem jak dużo pracy, czasu i sił trzeba włożyć w wychowanie, a właściwie w rozwój dziecka. Ile upadków, potknięć miałam i mam. 

Ja sama straszyłam dzieci. Najstarsze dziecko ma 22 lata, najmłodsze 17 lat. Przez 11 lat ja i mój mąż sprawiliśmy ,,dobrymi chęciami”, że nasze dzieci były wypełnione po brzegi lękami, były niepewne siebie, zahukane, z bardzo niskim poczuciem wartości. 

Przez kolejne 11 lat, gdy byłam uświadamiana na terapi, podczas szkoleń, warsztatów, czytania książek, co jest toksyczne w relacji z dzieckiem, a co wspiera, zdałam sobie sprawę z krzywd, których doświadczyły nasze latorośle z naszej strony. I nie tylko z naszym udziałem. Teraz wiem, że to jak będziemy wspierać nasze dzieci zależy od naszych zasobów, kondycji psychicznej, wyuczonych wzorców. 

Strasząc dziecko zyskujemy posłuszeństwo, choć nie zawsze i sprawiaMy, że ono traci zaufanie do nas, do innych osób, otaczającego je świata. Traci WIARĘ w bezpieczny świat❗️❗️❗️

Błędne jest myślenie, że strasząc hartujmy dziecko, sprawiamy, że jest odważne. To duży błąd i ślepy zaułek. 

To właśnie brak bezpiecznego dziecinstwa sprawia, że w dorosłym życiu boimy się wejść w reakcje z otoczeniem, zwrócić uwagę komukolwiek, czy swobodnie sięgać po to, czego tak pragniemy: stanowisko pracy, relacja z koleżankami/ kolegami w pracy, rozmowa z przechodniem, zwrócenie uwagi szefowi czy założenie sukienki lub bluzki takiej, jaka nam się podoba. 

❗️Jeśli Twoje dzieciństwo było naszprycowana lękiem, to nie dziw się, że dziś tak trudno Ci o lekkość, czucie się bezpieczną/ bezpiecznym, czy brak łatwości w nawiązywaniu kontakt z innymi lub samym/ samą sobą. 

Jeśli jesteś rodzicem, to pamiętaj: NIEZAOPIEKOWANY opiekun, będzie miał problem by znaleźć rozwiązanie w trudnej, patowej sytuacji z dzieckiem. Więc zanim stworzymy bezpieczną przestrzeń dziecku, najpierw musimy zaopiekować się i sprawić, że to my będziemy czuć się bezpiecznie sami ze sobą. Najpierw musimy sobie zaufać. 

Piszę to, ponieważ sama tego doświadczyłam. Swoje lęki projektowałam na dzieci, czułam w wielu sytuacjach bezsilność i zagubienie. 

I najpierw musiałam się skontaktować z moim cieniem i moimi lękami, a wtedy mogłam budować zdrową, pełną akceptacji przestrzeń z dziećmi. 

Zrobiłam wiele, by mieć w sobie zasoby, plecak z dobrymi pomysłami, wskazówkami, gdy przyszły trudne rodzicielskie chwile, z którego wyjmowałam rozwiązania. Za każdym razem, gdy uświadomiłam sobie, że to co powiedziałam lub zrobiłam jest toksyczne i nie wspiera mojego dziecka, odrazu reagowałam. W pierwszej kolejności szukałam pierwotnej reakcji, od kogo ona pochodzi? Gdzie się nauczyłam takiego zachowania? Kto tak wobec mnie reagował? I przytuliłam Tą w sobie, która tego doświadczyła. I stwarzałam jej bezpieczną przestrzeń w sobie, a później wyciągałam wnioski, by w przyszłości nie krzywdzić dzieci. Serki godzin tulenia siebie i tulenia mojej trójki dzieci. Wiele słów ,,przepraszam” padło z moich ust i to było szczere, z serducha. Za tym przepraszam szła zmiana, ogromna zmiana. 

❗️❗️❗️ Czyli najpierw uświadomiłam sobie, dlaczego mam taką, a nie inną reakcję. 

❗️❗️❗️ A później za swoje zachowanie wzięłam odpowiedzialność. Bo przecież teraz to nie mama, tata, przedszkolanka czy wychowawca straszy moje dzieci, tylko ja. Więc to ja muszę wziąć za moje zachowanie odpowiedzialność i zadbać o siebie i o moje dziecko. 

I dziś nie ma w naszym domu zastraszania, krzyku, kar, ani nagród. Za to jest szacunek, zrozumienie, że upadki są wpisane w rozwój człowieka. Jest miejsce na poszerzanie horyzontów, wychodzenie ze schematów i całe morze przestrzeni na odmienność. 

Każde z naszych dzieci, jest odważne, komunikatywne, zaradne i nie mogę powiedzieć, że nie mają żadnych lęków, bo mają i są świadome skąd one pochodzą. Jednak z całą pewnością i odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że duża ich cześć zniknęła, bo zostały przetransformowane. Bo to 11 ostatnich lat każdy z nas zrobił ogromną pracę. 

I ja wierzę, że i Ty, możesz się sobą zaopiekować i tym samym zaopiekujesz się swoim dzieckiem. I nie będzie w Waszym życiu miejsca na wzajemne zastraszanie się i stwarzanie sytuacji, w której lęk będzie paraliżował dziecko, bo w swoim plecaku będziesz miał/a zasoby, z których skorzystasz. 

To jest możliwe, Twoje wewnętrzne światło Cię poprowadzi. 

Mnie prowadzi 🌟. 


Twoje słowo jest dla mnie bardzo ważne, tak samo jak emocje, które się obudziły w Tobie podczas czytania tego z czym do Ciebie przyszłam - z cząstką mnie. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się cząstką swoich odczuć w komentarzu. Jeśli czujesz, że ten post może wesprzeć kogoś z Twojego otoczenia, proszę poślij go dalej. Będę Tobie wdzięczna ❤.


Fot. Aleksandra Śmiechowska

08:38

Życzenia

Życzenia


 Kochani, 


jesteśmy coraz bliżej świątecznych dni. 

🐣🐣🐣🐣🐣🐣🐣🐣🐣🐣🐣🐣🐣


Z tej okazji pragnę złożyć Wam życzenia zdrowia, pomyślności, a także by w naszych sercach zagościły Wiara, Nadzieja i Miłość. 

A najważniejsza z nich jest Miłość ❤️.

Pomyślcie tylko, jak bardzo Bóg kocha człowieka?! 

Jak musiał umiłować nas, że stworzył tak piękną planetę. Obdarował nas wieloma darami, które coraz częściej doceniamy. Mam wrażenie, że wracamy do domu 💚💚💚. Odeszliśmy od niego daleko w asfaltowe drogi, betonowe domy i sztuczne kwiaty❗️ Po doświadczeniu tego, jak niszczące jest to, co stworzyliśmy sztucznie, małymi kroczkami wracamy do pierwotnego zamysłu Twórcy, do natury - do domu. 

Wdzięczność mam ogromną, że zostałam obdarowana emocjami, zmysłami, uczuciami. Za to wewnętrzne światło, które każdy z nas ma wsobie. I mamy je, bo inaczej być nie może. Przecież jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Nieograniczonego niczym Boga. 

Uświadomienie sobie, jak wielka jest jego Miłość, skłania  mnie do refleksji, czym ja mogę się mu odwdzięczyć? Czym mogę go obdarować?

I pomyślałam o tym, co mnie by najbardziej jako rodzica uszczęśliwiło i wiecie, jaka odpowiedz do mnie przyszła? 

Najlepszym prezentem dla mnie od dzieci, jest widok ich szczęśliwych. Największym szczęściem dla mnie, są szczęśliwe dzieci. To jest najpiękniejsze i najtreściwsze. 

Więc pomyślałam, że za tą udrękę na krzyżu, za życie oddane w zamian za nasze odkupienie, ja mogę się odwdzięczyć tym, że całą sobą będę kochać Siebie, moje życie, ludzi dookoła i wszystko to co mnie otacza- Naturę. 

On widząc mnie szczęśliwą - szczęśliwy będzie. 


Więc Kochani, życzę Wam z całego serca, byście ukochali Siebie, utulili wewnętrzne, obolałe i poranione części. Wyściskali tą/tego, która/y samotnie w kąciku siedzi. Tą, która jest odrzucona, odseparowana. Tego, który chciałby zapłakać, ale mu nie wolno, bo nie wypada. I jak ich zobaczycie, usłyszycie, utulicie, to droga do bycia szczęśliwą/szczęśliwym już nie będzie tak odległa. 

Kochani, Ja całą sobą wierzę i wiem, że Ja, Ty, każdy z nas ma w sobie światło, płomień, który prowadzi 🔥. Który rozgrzewa naszą duszę i serce i życzę, byś i Ty taką wiarę miał/miała. 


Zdrowych, pełnych miłości Świąt Wam życzę ❤️🐣.

11:47

KOBIECOŚĆ

KOBIECOŚĆ




Dziś kobiecość w moim odczuciu, to w pewnym rodzaju świętość. Ale był czas i to przez większość mojego życia, gdy umniejszałam we mnie to co delikatne, dynamiczne i zmienne. Odpychałam od siebie różne aspekty nie mając świadomości, że to moje naturalne dary i to właśnie dzięki nim mogę być szczęśliwa. 

To co było moją przypadłością i z praktyki wiem, że także innych kobiet, to krytyka własnego ciała.Ciała, które jest naszą świątynią, domem. Ciała, które służy nam od dnia narodzin. Dziś wiem, czuję całą sobą, jak krzywdzące było dla mnie samej moje myślenie, że jestem gruba, że mam różne, najróżniejsze ,,niedoskonałości''. Krytyka była tak silna, bo zakorzeniona od lat i myślę, że od pokoleń. Kobiece ciało jest sprowadzone do formy przedmiotu. Jest nadużywane do reklam produktów budowlanych, związanych z motoryzacją, sportem i czymkolwiek innym. Kobiece ciało dobrze się sprzedaje! Nawet nie zliczę ile razy płakałam i załamywałam się widząc w magazynie, w telewizji kobietę w bieliźnie - idealną, bez fałdki, rozstępów, cellulitu. Ach, jak to bolało, bo wiedziałam, że ja nigdy taka nie będę. Od dzieciństwa dziewczynki, jak  i chłopcy, wdrażani są w permanentne kontrolowanie swojego ciała, aby uzyskać pożądany przez rodziców i dziadków efekt idealnej sylwetki. Idealnej w ich odbiorze. ,,Czym skorupka za młodu nasiąknie..." i później, aż do momentu uświadomienia sobie, krzywdzimy nasze dzieci, wpajając im krzywdzące przekonania i samych siebie, krytykując swój wygląd. 

Kobieto - Matko, pokaż swoim córkom, jak dbasz o swoje ciało, o swoją świątynię. Naucz się kochać, każdy centymetr swojego ciała. Jeżeli jesteś spięta, to wprowadź je w ruch, w taniec, właśnie przy córkach, nawet jeśli to będzie na początku krępujące. Przecież, to Ty jesteś dla nich ambasadorką kobiecości. Pokaż im kobiece ciało w ruchu, w delikatności, ekspresji, falujące, zginające się, takie naturalne i wolne.  Pokochaj swoje krągłości, fałdki, swoją obfitość. Pokochaj swoje smukłe ciało i małe, zgrabne piersi. Pokaż przede wszystkim sobie, że Twoje ciało jest nieskazitelne w swej nie-idealności. Podejdź do swojej córki i powiedz jej, żeby była dumna ze swojego ciała, by szanowała je takim, jakie jest. I możesz to zrobić dopiero wtedy, gdy sama pokochasz swoje ciało. 

Dziś już nie myślę o drastycznych dietach, raczej skupiam się na tym czego potrzebuje moje ciało, a co samo odrzuca. Kiedy czuję się źle po spożyciu pokarmu, to eliminuję produkt z listy zakupów i nie ma to nic wspólnego z dietą czy trendem.

Kobieta - samo słowo ma piękne brzmienie, kojarzy mi się z pięknem, kwiatami, z delikatnością a zarazem z siłą, mocą. Moje ciało było domem dla trójki dzieci, karmiło je przez wiele miesięcy, wstawało do nich w czasie, gdy potrzebowało snu. Wysiłek podczas porodu, jest porównywalny do wysiłku himalaisty, który wspiął się na ośmiotysięcznik. Doceńmy nasze kobiece ciało!

Ciągle jestem w podróży do siebie. Odkrywam to, co jest we mnie i dla mnie naturalne. Jako kobieta, nie mogę działać, jak mężczyzna. Symbolicznie mężczyzna, to słońce, które swój cykl kończy po 24 godzinach. Kobieta, symbolicznie to księżyc i nasz cykl, jest podłączony do faz księżyca. Nie regenerujemy się w czasie doby, potrzebujemy o wiele więcej czasu. To co mężczyzna, jest w stanie zrobić w cyklu dobowym, kobieta na to może potrzebować prawie miesiąca. Oczywiście, jeżeli kobieta jest w energii męskiej, to inaczej to będzie wyglądało. 

W tej podróży do kobiecości odkryłam, że mam w sobie: Opiekunkę, Boginię, Kapłankę, Głosicielkę, Szeptuchę, Strażniczkę i Przyjaciółkę. Buduję każdego dnia, z tymi wewnętrznymi towarzyszkami relacje, która uzdrawia mnie od środka i buduje moje poczucie własnej wartości, które mam nadzieję, w niedalekiej przyszłości, będzie niezależne od czynników zewnętrznych. Najsilniejszy kontakt z własną mocą i kobiecością mam, gdy jestem w bliskim kontakcie z naturą. Gdy jestem bliska tego co naturalne, to jestem też bardzo blisko Boga. I tego też możemy nauczyć nasze córki, nasze dzieci. By czerpały energię i zasilały się właśnie w naturze. 

Kochana Kobieto, to Ty jesteś odpowiedzialna za całą moc kreacji i tworzenia, która w Tobie drzemie. Jeśli jej nie obudziłaś, to może właśnie dzisiejszy dzień, jest odpowiedni, byś zrobiła ten pierwszy krok. Jesteś istotą płodną, więc kreuj i obradzaj, wcielaj w życie marzenia i pragnienia, jesteś do tego stworzona! Uwolnij w sobie tą dziką, nieokiełznaną siłę, byś mogła jak ziemia na wiosnę, obrodzić. To w Tobie znajdują się wrota do absolutnej wiedzy. Tylko spójrz głębiej, rozchyl warstwy podświadomości i uwolnij swą mądrość. Ona w Tobie jest, jestem tego pewna. Jest w każdej z nas i przychodzimy już z nią na świat.

Kochane kobiety, życzę Wam i sobie by kwitło w nas to piękno, z którym przyszłyśmy na świat. Byśmy potrafiły iść drogą odważnie, pełne radości i marzeń. Każda z nas jest pięknym kwiatem, który rozsiewa swą woń i cieszy swą urodą. I tak jak kwiaty są różnorodne, tak każda z nas jest jedyna w swoim rodzaju. Więc zaprzestańmy porównywać się, a zacznijmy świecić swym wewnętrznym światłem. Ja wierzę, że jest to możliwe i możemy z całą pewnością to osiągnąć. Miłego celebrowania Dnia Kobiet. 


Twoje słowo jest dla mnie bardzo ważne, tak samo jak emocje, które się obudziły w Tobie podczas czytania tego z czym do Ciebie przyszłam - z cząstką mnie. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się cząstką swoich odczuć w komentarzu. Jeśli czujesz, że ten post może wesprzeć kogoś z Twojego otoczenia, proszę poślij go dalej. Będę Tobie wdzięczna <3.

08:46

Dzień zakochanych

Dzień zakochanych


Fot. Aleksandra Śmiechowska Fotografia

 Jutro Dzień Zakochanych.

Bardzo, bardzo długo myliłam obraz miłości z wyzbyciem się siebie na rzecz drugiej osoby. Uważałam, że jeżeli jestem w stanie poświęcić się, zrezygnować ze swoich potrzeb, pragnień, aby druga osoba była zadowolona i szczęśliwa, to w ten sposób obdarzam ją miłością. Myliłam miłość z poświeceniem, z nie zawracaniem komuś sobą głowy, z byciem bezkonfliktową, układną i przytakującą na wszystko.To było błędne myślenie, które prowadziło mimo wszystko do konfliktów i nieporozumień, co jest naturalne, żeby w końcu stanąć na dwóch silnych, własnych nogach.

Zadaj sobie pytanie: ,, Czym dla mnie jest miłość?" Jak się będziesz czuła, gdy doświadczysz w pełni wymiaru miłości. To jest ważne pytanie, ponieważ dzięki odpowiedzi uświadomisz sobie, jakie emocje towarzyszą uczuciu miłości. Czy dziś czujesz się kochana, czy kochasz taką zdrową, czystą miłością?

Ja, uczę się kochać. A uczę się miłości poprzez doświadczanie relacji. Kartka po kartce studiując siebie i wszystko to co mnie otacza. Obserwując ludzi, zwierzęta, naturę, pozwalając sobie na bycie uczniem, rozwijam w sobie miłość. Jest jej o wiele więcej w moim życiu, gdy pozwoliłam sobie na odczucie emocji złości, zazdrości, nienawiści, smutku, żalu, irytacji, frustracji, gniewu, rozżalenia, samotności, odrzucenia. Przez wiele lat odpychałam od siebie je wszystkie, bo chciałam być dobra i tylko dobra, uczynna, zaradna, lubiana, jednak na szczęście Bóg mnie pokierował i postawił na mojej drodze osoby i wydarzenia, które nie pozwoliły mi mydlić sobie oczu i zwróciły mnie w stronę tych niskich energii i emocji, bym je dostrzegła i utuliła. To też uczyniłam i czynię za każdym razem, gdy słyszę jak mnie nawołują z głębin mojego ciała, duszy i umysłu. 

I wiecie co? Dzięki temu, że zrobiłam przestrzeń na wszystkie emocje, to przyszła do mnie Miłość. I dziś mogę sobie powiedzieć: ,, Kocham Cię Justyś. Jestem z Tobą, nie ważne co i kto, ja z Tobą jestem. I jestem z Ciebie dumna."

 Przeczytaj to uważnie, co teraz napiszę, ZACZNIJ OD MIŁOŚCI WŁASNEJ! Bo kiedy siebie nie okłamiesz, nie okłamiesz też innych. Zawsze mów sobie PRAWDĘ, choćby bolało serducho i wykręcało wnętrzności, mów prawdę. Zobaczysz o ile mniej konfliktów w życiu będziesz miała, przede wszystkim tych wewnętrznych. 

TROSZCZ się o siebie, jak to opanujesz, to z troską o innych nie będziesz miała problemu. Kiedy sobie pozwolisz na odpoczynek, na dzień wolnego, na konsekwencje, na ambitne plany, na popełnianie błędów (tak, to też jest troska o siebie), a czasami na nic nie robienie, kiedy pracy jest po łokcie, to jestem pewna, że Ta wewnątrz Ciebie, będzie czuła się bezpiecznie przy Tobie i inni także. 

POSZANOWANIE, w jakim stopniu, jesteś dla siebie autorytetem? Czy jesteś przychylna swoim pomysłom, czy masz dla nich uznanie ( czyli dla siebie). W moim odczuciu to właśnie jest miłość, wsłuchanie się w siebie, UZNANIE SIEBIE, troska o siebie, mówienie sobie prawdy, zwracanie sobie honoru, nie umniejszanie siebie. Mogę teraz tego doświadczać, po latach, gdzie sama siebie odrzucałam. Poświęciłam mnóstwo czasu na poznanie siebie, a tym samym na poznanie mojego męża, moich dzieci, rodziców i innych bliskich i dalszych mi osób. Poznanie siebie, jest równoznaczne z poznaniem innych. 

Czytasz uważnie? To napiszę jeszcze o PRAGNIENIU ROZWOJU, tak on też poprowadził mnie w ramiona miłości. Rozwój nieokreślony, nieobliczalny, rozwój szeroko pojęty. To dzięki temu, że zaczęłam się rozwijać, czytać, słuchać jak inni żyją, czego doświadczają, zobaczyłam/poczułam, że chcę czegoś innego. Rozwijam moje zmysły, umysł, mowę. Ja cała ZAANGAŻOWAŁAM się w moje życie, przestałam skupiać uwagę na tym co inni powiedzą (choć jest to też ważne, ale nie najważniejsze), jak zareagują, czy będą zadowoleni z tego co zrobiłam czy nie ( i to też jest to dla mnie ważne, co inni czują, jednak to, co ja czuję, jest ważniejsze, kiedyś było odwrotnie).

Jest jeszcze coś, co zaczęłam mieć, gdy przyszła do mnie Miłość, a ja się na nią otworzyłam - CIERPLIWOŚĆ. Morze cierpliwości :). Nawet nie wyobrażacie sobie z jakim batem nad sobą stałam i pośpieszałam się setki razy, gdy coś mi nie wychodziło. Ile kar sobie wymierzyłam za nieumiejętnie wykonane czynności lub rzeczy. Brak mi było cierpliwości, więc jak mogłam siebie kochać?!

Dziś w moim życiu, jest przestrzeń na każdą emocje, którą odczuwam ja i osoba w moim otoczeniu. Na współodczuwanie i na przestrzeń dla trudnych emocji innych osób w stosunku do mnie. Kiedy mam na względzie moje dobro, to mam też na względzie dobro innych ludzi , zwierząt i przyrody. I to jest cudowne, że dbając o siebie, uznając swoje potrzeby, kochając siebie, dbamy, uznajemy i kochamy innych. 

Dużo pracy kosztowało mnie to, bym dziś czuła miłość i czuła się kochana. Wcześniej nawet jeśli ktoś chciał mnie nią obdarować, to byłam podejrzliwa i nie ufna. Setki godzin tulenia siebie, słuchania wewnętrznego płaczu, żalów, pretensji, a także pragnień, marzeń, przyniosło mi piękne owoce w postaci miłości własnej i miłości innych osób, której już nie kwestionuję, a otwieram na nią szeroko ręce i przyjmuję, odsyłając ją zwielokrotnioną. Moja studnia się wypełnia...

Twoje słowo jest dla mnie bardzo ważne, tak samo jak emocje, które się obudziły w Tobie podczas czytania tego z czym do Ciebie przyszłam - z cząstką mnie. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się cząstką swoich odczuć w komentarzu. Jeśli czujesz, że ten post może wesprzeć kogoś z Twojego otoczenia, proszę poślij go dalej. Będę Tobie wdzięczna <3.

                                                                                                                                Z miłością                                                                                                                                               Justyna Pettke

                                                                                                                   

05:40

Życzenia

Życzenia

Pisząc te życzenia myślę o wielu osobach, które w tym roku, w poprzednich latach i w całym moim życiu spotkałam na mojej drodze. Każdy z Was, każdy, wniósł do mojego życia ,,COŚ” co wpłynęło na mnie, na moje postrzeganie świata, na moją wewnętrzną pracę. Jesteś dla mnie ważna. Jesteś dla mnie ważny. Twoja historia, jest dla mnie ważna. Jak feniks z popiołów powstałeś/aś, ponieważ masz w sobie wewnętrzne światło. To ono daje Ci siłę i moc. To ono rozjaśnia najciemniejsze dni, jak Gwiazda Betlejemska i wskazuje drogę. Drogę do prawdy. 

Drogę do nas samych. 

Do naszych talentów, pragnień, marzeń i nie jest to samolubne, wręcz przeciwnie, właśnie, gdy odkryjemy siebie prawdziwych, to właśnie wtedy emanuje od nas ciepło, blask, energia, która zasila, która dodaje mocy. Wiec życzę Tobie, byś odkryła, byś odkrył w sobie to najcenniejsze i najjaśniejsze światło, które jest nieograniczonym zasobem do Twojego napędu, do tworzenia pięknego życia, pełnego pasji, miłości, uniesień. 

Życzę Ci byś właśnie w te święta doświadczył/a lekkości, by puściły napięcia, a w ich miejsce przyszły jasne myśli i klarowne wybory duszy. Niech Twoje wewnętrzne światło uzdrowi i oczyści energię serca, zranionego serca, które jeszcze ma pootwierane rany. Pragnę, byś uważnie słuchał/a swojego ciała i sygnałów płynących z niego. Niech świat obdarzy Cię pełnym szacunku i miłości spojrzeniem. Niech otuli Cię płaszczykiem dobra i akceptacji. W ten czas narodzenia, życzę by narodziła się w Tobie wizja nowego życia, w zgodzie z sobą, z swoimi wartościami i pragnieniami. Tak, jak Jezus od najmłodszych lat podążał za głosem serca, tak i Ty za nim podążaj. Niech miłość i intuicja otworzą przed Tobą szeroko ramiona, byś mógł/mogła się w nie wtulić, a zewsząd niech płyną cenne znaki i wskazówki, które będą dla Ciebie czytelne. Ten czas, jest idealny na utulenie w sobie wewnętrznego dzieciątka, które w czasie świąt odczuwało zagubienie, lęk, miało momenty rozczarowania, braku spójności z tym o czym zapewniali rodzice i rodzina, a tym co faktycznie było. Stwórz przestrzeń na Niagarę emocji, która może się pojawić w tym czasie, a ja życzę Ci odwagi i siły do zmierzenia się z nimi i zaakceptowania ich, a także przeżycia w pełni, by móc je uwolnić.

Kochani, życzę Wam czasu mocy wewnątrz i na zewnątrz. 

Z miłością

Justyna Pettke

03:23




Wewnętrzne dziecko – każdy z nas ma je w sobie. To w nim upatrujemy źródła naszego życia emocjonalnego. To jemu możemy zawdzięczać energię, radość, spontaniczność, ale i niewiadomego pochodzenia smutek, nieadekwatne do okoliczności wybuchy gniewu, paniczny lęk, czy toksyczny wstyd. Jeżeli Twoje dzieciństwo dalekie było od sielanki to, aby przetrwać musiałeś wykształcić w sobie odpowiednie mechanizmy. W dorosłym życiu zachowania te nie są już użyteczne, co więcej wpływają destrukcyjnie na nawiązywane przez Ciebie relacje, obniżają jakość życia i najzwyczajniej w świecie - niszczą je. Kiedy Twoje wewnętrzne dziecko czuje się samotne, zranione bądź zagubione może sabotować Twoje dorosłe działania, chcąc zwrócić na siebie uwagę. Jestem głęboko przekonana o tym, że dopóki Twoje wewnętrzne dziecko nie zostanie przez Ciebie dostrzeżone, dopóki nie otoczysz go troską i miłością, Twoje szanse na zdrowe relacje oraz autentyczne, pełne dobrej energii życie, są niemal równe zeru. Serdecznie zapraszam Cię do wyjścia na spotkanie swojemu wewnętrznemu dziecku. Wyciągnijmy tego samotnego, zapłakanego malucha z ciemnej piwnicy. Pomogę Ci w tym. Będę Cię prowadzić.


SPOTKAJMY SIĘ NAD MORZEM
Jako miejsce warsztatów nie przypadkowo wybrałam miejscowość nadmorską. Istotne było dla mnie, aby uczestnicy mieli kontakt z naturą, z żywiołem. Morze symbolizuje niewyczerpaną siłę życia. Morze to bezkres i wolność. Morze to symbol początku i końca. Niech te warsztaty będą dla Ciebie, drogi uczestniku, końcem pewnego rozdziału w życiu i zarazem rozpoczęciem nowego – pełnego autentyczności, otwartości i samoakceptacji.


DLACZEGO TRZY DNI?
Inspiracją do warsztatów tej właśnie długości są wyjazdy, w których brałam udział uczestnicząc w terapii dla osób współuzależnionych, a następnie dla DDA. Z własnego doświadczenia wiem, że jest to czas bardzo intensywnej pracy, która przynosi niezwykłe efekty. Dla uczestników ma to być czas pełnego skupienia na sobie. Czas wyjątkowy. Bez rozpraszaczy, bez zagłuszaczy, bez przeszkadzaczy. Na prowadzonych przeze mnie warsztatach praca trwa od pierwszej do ostatniej minuty. Emocje, które pojawiają się
podczas wykonywanych ćwiczeń pracują w uczestnikach zarówno podczas posiłków jak i na spacerach. Przez ten, zdawać by się mogło, krótki czas w grupie tworzy się energia, nawiązują się relacje, które również stanowią ogromne pole do pracy. Powstaje wspólnota. Praca w grupie wspiera naukę komunikacji oraz rozwiązywanie powstałych problemów na bieżąco. Dzięki grupie jesteśmy w stanie z łatwością dostrzec jak funkcjonujemy wśród ludzi, w jaki sposób nawiązujemy relacje. Utworzony w ten sposób krąg sprzyja intymnej, bezpiecznej atmosferze wspólnej pracy. Jednocześnie niewielka ilość uczestników gwarantuje każdemu możliwość indywidualnej pracy z prowadzącą.


CO BĘDZIEMY ROBIĆ?
Praca na warsztatach to przede wszystkim ćwiczenia praktyczne oraz wizualizacje. Jest to praca głęboka, wyjątkowa. Pracujemy zarówno nad dostrzeżeniem swojego wewnętrznego dziecka, nawiązaniem z nim relacji, jak i konfrontujemy się z codziennymi trudnościami takimi jak lęk, samotność, czy stale powtarzające się schematy, które (choć tego nie chcemy) wciąż są naszym udziałem. Dokonywana jest analiza naszych wzorców zachowań. Pogłębiamy kontakt z własnym ciałem, koncentrując się na
czuciu.


CO ZYSKASZ BIORĄC UDZIAŁ W WARSZTATACH?
Przede wszystkim odzyskasz kontrolę nad własnym życiem. Nawiążesz najcenniejszą relację w swoim życiu – połączenie ze swoim wewnętrznym dzieckiem. Zrozumiesz siebie oraz to jak chora dusza wpływa na chorobę ciała. Rozbroisz wzorce swoich zachowań. W konsekwencji będziesz mógł zacząć na nowo kreować swoją rzeczywistość.
Podczas tego typu pracy nad sobą następują zmiany na poziomie komórkowym oraz na poziomie umysłu, a istniejące w ciele konflikty rozpuszczają się. Zmienia się również aura.


ZASTANAWIASZ SIĘ CZY TE WARSZTATY SĄ DLA CIEBIE?
Te warsztaty są dla Ciebie jeśli:
- masz problem z okazywaniem uczuć, wstydzisz się ich, niektórych wolałbyś w ogóle nie czuć,
- borykasz się z nieadekwatnymi do okoliczności reakcjami emocjonalnymi,
- przytrafiają Ci się powtarzające, przykre sytuacje tego samego typu (np. w każdej pracy, której się
podejmujesz jesteś ofiarą mobbingu lub każdy związek, w który wchodzisz kończy się zdradą ze
strony partnera),
- stale nawiązujesz toksyczne relacje,
- masz problem z bliskimi relacjami (tu mam na myśli zarówno relację z partnerem, jak i rodzicami,
dziećmi, rodzeństwem itd.),
- nie potrafisz stawiać granic,
- Twoje życie koncentruje się głównie na spełnianiu oczekiwań innych,
- sam, z niewyjaśnionych przyczyn, sabotujesz swoje działania,
- jesteś świadomy zranień, których doznałeś w dzieciństwie, jednak nie wiesz co z tą wiedzą zrobić,
- korzystałeś już z rozmaitych form pomocy (np. terapia), a jednak wciąż czujesz, że nie udało się rozwiązać dręczącego Cię problemu,
- interesujesz się tematyką wewnętrznego dziecka, jednak nie wiesz jak zacząć i potrzebujesz wsparcia, aby nawiązać z nim kontakt.


KIM JESTEM?
Nazywam się Justyna Pettke i wspieram w odzyskiwaniu wewnętrznego dziecka. Prowadzę w tym celu sesje indywidualne. Sama przeszłam przez terapię dla osób współuzależnionych oraz dla DDA – zarówno indywidualną jak i grupową. Praca z wewnętrznym dzieckiem jest metodą, która odniosła największy efekt w całym moim procesie pracy ze sobą. Rozpoczęcie udzielania potrzebującym wsparcia w powrocie do siebie, było powiedzeniem TAK głosowi mojego serca. Czuję, że jest to moje powołanie. Dar, którym dziele się z Wami. Posiadam intuicję, która prowadzi mnie podczas spotkań z Wami. Jestem osobą ciepłą i serdeczną. Potrafię stworzyć bezpieczną przestrzeń, dzięki której łatwiej jest się otworzyć. Jestem praktykiem. Stosuję wyłącznie metody, które sprawdziłam na sobie i które okazały się skuteczne. Jestem certyfikowanym terapeutą EFT. Interesuje się dziedziczeniem traum rodowych, a także totalną biologią (jestem w trakcie procesu certyfikacji). Wierzę, że nowo nabyte umiejętności sprawią, że udzielane przeze mnie wsparcie będzie jeszcze bardziej wielowymiarowe.
W poniższym linku dostępne są opinie osób, z którymi pracowałam:


TERMIN I MIEJSCE WARSZTATÓW
20-22 listopada 2020 r.
Adres: 84-105 Karwia, ul. Wojska Polskiego 19 (woj. pomorskie, powiat pucki)
Rejestracja uczestników: 20.11.2020 r. w godzinach 16:00-16:45.
Warsztaty rozpoczynają się w piątek 20.11.2020 r. o godzinie 17:00.
Zakończenie w niedzielę 22.11.2020 r. o godzinie 14:00.
W koszt warsztatów wliczone są pokoje dwuosobowe, śniadanie, obiadokolacja oraz obiad w
niedzielę.
Maksymalna ilość osób - 9. 

KOSZT
1500 zł – płatne przelewem.
Zaliczka w kwocie 700 zł - płatna do 25 października.
Całość płatna do 5 listopada. 

ZAPISY
Zapisy i kontakt:
terapiejustynapettke@gmail.com

PRZECIWWSKAZANIA DO UDZIAŁU W WARSZTATACH
Jeżeli stwierdzono u ciebie ciężkie zaburzenia psychiczne lub emocjonalne, a także jeśli zażywasz leki psychotropowe, to uczestnictwo w warsztatach nie jest wskazane.

03:30

Coś się kończy, jednak wtedy coś innego ma szanse się zacząć...

Coś się kończy, jednak wtedy coś innego ma szanse się zacząć...
Kochani, dzisiejszy wpis, jest w pewnym sensie podsumowaniem pewnego etapu w moim życiu i zarazem symbolem nowej drogi. Oczywiście tak naprawdę jest to kontynuacja. Przecież wszystko jest ze sobą połączone.
25-27 czerwca odbyłam końcowy egzamin, który ,,zakończył'' etap nauki w Instytucie Wiedzy Waleologicznej w Poznaniu. Moim nauczycielem, którego bardzo szanuję za ogrom wiedzy, za jego wglądy i pokorę, która po mimo wielu sukcesów nadal mu towarzyszy, był i nadal będzie Gilbert Renaud.
Naukę z Recall Healing rozpoczęłam w 2018 roku w lutym, początkowo założyłam sobie, że wezmę udział w 1,2,3 szkoleniu, by zdobyć tytuł Konsultanta Recall Healing (Totalna Biologia).
Uczestnicząc w zajęciach, ucząc się narzędzi, które oferował Gilbert zaczęłam uzdrawiać choroby, które mi doskwierały i moim bliskim. Między innymi astygmatyzm, dysleksja, natręctwa, lęki, migrenowe bóle głowy, bóle żołądka, mdłości, bóle kręgosłupa i o wiele więcej. Zaczęłam porządki, takie gruntowne.
,,Jesteśmy tak chorzy, jak nasze sekrety'' i sekrety naszego rodu. Więc zaczęłam pracę z tymi aspektami, co zaowocowało, że zaczęły się układać porozrzucane puzzelki i wyłonił się obraz, który zaczyna być przejrzysty. Praca z drzewem rodowym dała bardzo dużo uwolnień i nowych możliwości. Między innymi udrożnił się kanał pod nazwą OBFITOŚĆ I PŁYNNOŚĆ, a w nich relacje, pieniądze, realizowanie marzeń.
Jednym z moich ulubionych narzędzi, jest praca z Projekt//Cel, który mi osobiście dał ogromne uwolnienie niejednokrotnie. Ta technika pracy bardzo pomogła, w rozwiązywaniu konfliktów naszych dzieci. Jest to też jedno z narzędzi, które bardzo często stosuję na sesji z klientami i które daje nieograniczone rezultaty. Ta metodyka, mocno komponuje się z ruchem, gdzie budujemy relacje z wewnętrznym dzieckiem, wspiera w kontaktowaniu się z nim. Pozwalając je zobaczyć i uszanować, a także odesłać konflikty, które nie są nasze/wewnętrznego dziecka.
Gilbert nauczył mnie, jak sprawnie wyłapywać cykle i jak pracować, by przerwać niewspierające nas powracające zdarzenia.

Łącząc informacje z podstawowych trzech szkoleń zdecydowałam, że chcę kontynuować naukę, by otrzymać jeszcze więcej wiedzy, którą natychmiast wprowadzałam do życia, do mojej pracy. Nie była to łatwa decyzja, ponieważ umysł, oponował i próbował mnie odseparować od zmiany myślenia, nawyków, przekonań. Jakaś część mnie cholernie się bała tej zmiany, ponieważ czułam, że będę musiała wtedy dużo syfu posprzątać - ZNOWU. W moich cyklach co 10 lat mam gruntowne porządki, a co osiemnaście lat i sześć miesięcy zaczynam na nowo życie, jakkolwiek to zrozumiesz, ja wiem ;)
Rozwój, niesamowity. Świadomość, która się we mnie rozrastała i intuicja, zaczęły mnie zaskakiwać. Zaczęłam otrzymywać informacje, że ja z tą wiedzą przyszłam na świat, że ja ją tylko odświeżam. Procesy z klientami, były głębsze i jeszcze bardziej transformujące. I to jest prawda. Jestem sobie i każdej duszy, która na mojej drodze w ostatnich trzech latach stanęła, ogromnie wdzięczna.
Moja rodzina przeszła i nadal przechodzi ogromną przebudowę i wiem, że duża zasługa w tym moja, ponieważ stanęłam do życia, do rodu i do prawdy, że przestałam zamiatać pod dywan, wchodzić w rolę ofiary, a zaczęłam brać odpowiedzialność i widzieć...
Każda z osób w mojej rodzinie, też zaczęła stawą w swojej sile.co uważam za ogromny sukces tego roku!
W ten weekend otrzymałam tytuł międzynarodowego Falcylitatora Recall Healing i jestem dumna z tego ile pracy i procesów włożyłam, by ten tytuł otrzymać i on tu jest ważny, lecz nie najważniejszy.
Najważniejsze, jest tutaj to, co zyskałam ja i moja rodzina dzięki wiedzy przekazanej przez Gilberta i uczestników  szkoleń, ponieważ wiele z tych historii pootwierało moje niezaleczone, jednak wyparte rany i pokazał się niejednokrotnie obraz tych aspektów, które wnieśliśmy do związku i relacji z dziećmi.
Szkoda, że egzaminy i to ostanie ( choć wiem, ze jeszcze spotkam się z tymi osobami i prowadzącym na kilku innych, dodatkowych szkoleniach) spotkanie , odbyło się on-line.
Teraz tą wiedzę, którą zdobyłam i doświadczyłam wiele razy, mogę rozsiać po świecie, pracując na sesjach z klientami i na warsztatach, a także dzieląc się nią w postach, filmikach i live'ach.
Do zobaczenia, gdzieś w drodze...

10:04

Dzień Ojca

Dzień Ojca
Kochani, dziś Dzień Ojca.
Dla mnie bardzo ważny dzień. Święto mojego męża, ojca naszych dzieci i mojego taty, a także taty wewnętrznego. Każdy z nich, jest dla mnie bardzo ważny.
❤️ Ojciec- pokazuje nam świat. Wyprowadza nas z domu, zaznajamia z tym co na zewnątrz. Zachęca do przygód i doświadczania.
❤️ Ojciec- to działanie, bo działanie pochodzi od męskiego.
Więc, kiedy utknąłeś/utknęłaś, to zobacz, jaka jest Twoja relacja z tatą.
Czy czasami nie utknąłeś/utknęłaś w drodze do taty.
Jakie wartości przekazał Ci biologiczny tata?
Czy zniknął fizycznie lub emocjonalnie?
Jak się przeglądałeś/ przeglądałaś w oczach taty, to co tam widziałeś/widziałaś?
Czy Twój ojciec wybrał coś/ kogoś innego?
Namaluj relacje z tatą.
Zobacz, jakich kolorów użyjesz?
W jakiej odległości staniecie?
Czy to będzie przesłodzony obrazek, bo było tak trudno i w oczach dziecka, jest pragnienie idealnej relacji?
Czy będzie szaro, buro i ponuro?
Usiądź sobie na ziemi, na przeciwko połóż poduszkę. Wyobraź sobie, że siedzi tam tata i pozwól by popłynęły słowa prosto z serca. Nie oceniaj tego co się pokaże. Może będzie żal, smutek, po straconych latach, a może złość i irytacja.
Niech to pójdzie do taty, niech stanie w swoim i to udźwignie. Choć w takim spotkaniu.
Później zwróć się do wewnętrznego ojca. To może być obraz Boga, osoby, którą podziwiasz, lub ktoś, kto w Twoich oczach mógłby być tatą. Takim, który wspiera, pokazuje świat, podziwia Cię, szanuje. Przytuli swym silnym ramieniem i powie: ,, Jesteś najcudowniejszą istotą. Jesteś moim skarbem. Jestem dumny z Ciebie Kochanie i podziwiam Cię. Widzę ile pracy wkładasz w to co robisz.”
Przejrzyj się w jego oczach i zobacz to wszystko, co pragnąłeś/ pragnęłaś zobaczyć w oczach biologicznego ojca.
Zrób ten ruch i rusz to, co jest w zastygnięciu, w bezruchu.
Ja bardzo mocno widzę ruch w stronę taty w sesjach, w spotkaniach, w rozmowach.
Czas na uzdrawianie ojcowskiej rany.

Kochani, dziś jest też dzień na Kaszubach, gdzie palimy ogniska. Gdzie obchodzimy sobótki. Zaplatamy wianki, puszczamy je na wodę. Wysyłamy modlitwy i intencje.
Zachęcam do celebracji dnia ojca, tak jak czujesz i sobótki.

05:27

Dzień Dziecka

Dzień Dziecka

Dzień dobry na Dzień Dziecka
Zobacz dziś, w szczególności uhonoruj, tą część Siebie, która ma naturalne cechy dziecięce. Zabawę, spontaniczność, radość, psotność, frywolność, tą część wrażliwą, zapłakaną, samotną, odrzuconą. Dziś może być pierwszy dzień, gdy w pełni doświadczysz kontaktu z Wewnętrznym Dzieckiem.
Możesz sobie usiąść, położyć przed sobą kartkę papieru i długopis. Zamknąć na moment oczy i wysłać intencje do wewnątrz, by dziecko, które jest w Tobie napisało do Ciebie list dłonią, której na co dzień nie używasz. Ja jestem prawo ręczna, więc Justynka pisze lewą. Niech napisze czego by chciał/a dziś doświadczyć? Co by chciał/a robić? Może chce z Tobą pójść na spacer, albo poturlać się z górki w lesie, a może stopy zamoczyć w jeziorze lub morzu?
Eeee... chciałaby pójść na lody i watę cukrową!!!
Zabierz dziś Siebie tam, gdzie Cię nie zabrano w dzień dziecka. Piknik, sam na sam z ulubionymi owocami i kanapką, mały koc, nic wielkiego, a może dać tyle spełnienia. Śpiew ptaków, leżenie i patrzenie w błękit nieba. Blok rysunkowy i kilka kredek. Nie oceniaj tego rysunku- rysuj. 🥰
W pewnym momencie życia, zaczęłam doświadczać ogromnej dziecięcej radości, gdy boso chodziłam po trawie. Dziś jest to naturalne, jednak nie zawsze tak było.
Kochana/y bądź dziś uważny na głosy, na znaki, ponieważ podłączasz się do wspólnego pola, gdzie wielu z nas będzie dziś szczególnie łączyć się z wewnętrzną częścią siebie.
Skorzystaj z tej energii. 🌟🌟🌟
Może zechcesz podzielić się tym, czego doświadczyłaś/eś w dzisiejszym dniu. Ze swoim Wewnętrznym Dzieckiem lub z swoimi Dzieci, bo to też ich święto. Możesz też doświadczyć miłej niespodzianki od swoich rodziców, przecież jesteś ich dzieckiem. Ja już dostałam prezent od rodziców na dzień dziecka.
Miłego dnia ❤️.

07:58

Dzień matki

Dzień matki

 

 

 

Mama...

Dzięki temu, że moje dzieci mnie wybrały, mogłam doświadczyć tego niesamowitego wypełnienia wewnątrz mnie. Ruch dziecka w łonie, jest uczuciem, którego nie można do niczego porównać. Ten moment, kiedy dziecko przemieszcza się w brzuchu, jest chwilą magii, której mogłam doświadczać wiele razy. Był też lęk, gdy w jednej z ciąż, nie czułam w ostatnim miesiącu ruchów córki. Co wskazywało, jak ważną istotą jest dla mnie.
Bycie mamą to służba dwadzieścia cztery godziny na dobę, to czuwanie, modlitwy, wysyłane intencje w imię najwyższego dobra dla dziecka.
To łzy szczęścia, czasami zmęczenia, obawy.
To uśmiech i szczęście.
Bycie mamą to nauka każdego dnia na największej uczelni świata.
To sprawdzian sił, gdy sen nocny jest przerywany, odwagi, gdy trzeba puścić dziecko po raz pierwszy, a tych pierwszych kroków są tysiące.
Warto!
Warto tego doświadczać!
Nikt mi nie odbierze chwil, gdy patrzyłam głęboko w oczka, każdego z moich dzieci i widziałam bezgraniczne zaufanie i miłość. Kiedy dorastały, oprócz miłości, radości, widziałam w tych samych oczach bunt, złość i smutek, Co było naturalne i wskazane, żeby poznać całą gamę doznań i emocji.
Ile musiałam przeżyć by się nauczyć i uczę się do dziś.
Moje dzieci są wolnymi duchami, każde tak inne, tak precyzyjne w tworzeniu własnego Ja, Boże ile ja się od nich uczę. Są tak otwarci na świat, na ludzi. Kroczą drogami, które wybierają i ćwiczą mnie w tym, bym ich nie zatrzymywała. Bo to, co najpiękniejsze, wypływa  z ich wnętrza, z ich duszy.
Jestem dumną i wdzięczną matką.
❤️❤️❤️



09:55

ŚWIĄTECZNE ŻYCZENIA

ŚWIĄTECZNE ŻYCZENIA
Kochani,

od dwóch dni myślę czego życzyć każdemu z Was? Czego byście potrzebowali?
W tym roku Jezus po raz pierwszy nie będzie szedł naszymi ulicami pod ciężarem krzyża. Nie będą wbijane gwoździe w jego dłonie i stopy.  Matka Boska nie zaleje się łzami, patrząc na śmierć syna, jedynego syna. Co ma nam to pokazać? Dlaczego akurat w tym czasie stało się to co się stało?
Wiele pytań w mojej głowie się rodzi, na wiele z nich nie znam odpowiedzi.
Nie wiem czy jakiekolwiek inne święta (czas około świąteczny) tak głęboko odczuwałam i tak intensywnie byłam blisko Boga i Siebie, a zarazem blisko, bardzo blisko rodziny. 
Mam wrażenie, że na ten czas przygotowywałam się od miesięcy. Moje serce otwierało się energetycznie i fizycznie, jakby poszerzało swą objętość nie tylko w ciele ale i w świecie. Jeszcze bliżej mi do człowieka, do przyrody, do Boga. To światło słońca (symbol ojca), które jest takie intensywne w tym czasie i światło księżyca ( symbol matki), które jak nigdy dotąd tak nie biło blaskiem, pokazuje nam, że jesteśmy połączeni. Bóg, gwiazdy, słońce, księżyc, ziemia, ludzie.
Życzę nam odwagi, by stanąć za tym co kochamy.
Życzę, by prawda w naszym życiu wypłynęła na wierzch.
A te drogi, które są zamknięte, już na zawsze zostały otwarte.
Życzę mądrości, otwartości umysłu, aby oddzielić ziarno od plew.
Wolności, byśmy mogli sami decydować o sobie.
Każdemu z WAS życzę pięknego i głębokiego procesu, w którym te części, które kiedyś zostały niewinnie ukrzyżowane, oczernione, osądzone - Zmar-twych-wstaną. Pozwól każdej części Ciebie odrodzić się na nowo. Pomyśl ile razy byłaś/byłeś osądzana/ony, a w najmniejszym stopniu nawet nie zawiniłaś/eś? Ile razy w życiu ponosiłaś/eś konsekwencje czyiś nieudolnych decyzji, tak jak Jezus?
Zadbaj o Siebie nawet w najmniejszej części. Utul, ukochaj, ucałuj.
Życzę nam bliskości i miłości.

Kochani pogodnych, szczęśliwych świąt.

03:58

INFORMACYJNY

Witajcie,
na moim prywatnym fb i na funpage, jest zapisany live w którym poruszam temat lęku z powodu tego, co się teraz dzieje na świecie.
 Zapraszam.

09:36

Moje przemyślenia odnośnie Koronawirusa

Moje przemyślenia odnośnie Koronawirusa
Dostaję od Was wiadomości, w których pytacie, jakbym odniosła się do tego, co teraz dzieje się w związku z napływającymi informacjami.

Moim zdaniem, jesteśmy od kilku miesięcy w potężnym, energetycznym i strukturalnym ruchu. Zmiana!!!
Następuje ogromna zmiana, a my jako ludzkość nie lubimy zmian. Więc przyszło nam się z nią zmierzyć. Koronawirus skontaktuje nas z lękiem naszych prababek i babć, które zostawały z dziećmi w domu w czasie wojny. Skontaktuje nas ze strachem o dzieci, o mężów i synów, którzy są za granicami kraju ( czytaj na wojnie). Z lękiem naszych pradziadków i dziadków, którzy czuli bezradność i bezsilność nie wiedząc, jak ochronić rodzinę.
To co się dzieje w marketach i sklepach, brak podstawowych produktów...
Lęk przed głodem, śmiercią z głodu wraca, by móc go uwolnić, by już nie głodować fizycznie w czasie, gdy tego głodu faktycznie nie ma. Niektórzy z nas nadal go odczuwają i robią zapasy. Więc ta sytuacja, konfrontuje nas z tym głodem fizycznym i lękiem przed śmiercią z głodu, który jest lękiem naszych przodków - uzasadnionym dla  nich, nie dla nas.
Zamykane są granice. Z komunikatorów płyną nakazy i zakazy. Pracując z Wami podczas sesji, kontaktujecie się z czasem wojennym . Z okresem, gdy była wprowadzona godzina policyjna,  komuny. Po coś do nas przyszedł koronawirus. Zobacz, jakie emocje budzi w Tobie. Nie pozwól sobie i innym zignorować odczuć, które wypływają.
W ostatnich dniach kilka klientek napisało do mnie wiadomość, że odczuwają ból w lewej lub prawej piersi. Moim zdaniem, może to mieć związek z tym co się teraz dzieje. Podstawowy konflikt związany z piersią to, troska o bliskich. Lewa pierś związana jest z dzieckiem ( dla kobiety praworęcznej). Prawa pierś, konflikt związany z mężem, partnerem ( dla kobiety praworęcznej).
O co się martwisz? Czego się obawiasz? Nazwij swoje emocje, opisz co czujesz. Strach i lęk o gniazdo rodzinne, jest teraz naturalny.
Bóle pleców, mogą symbolizować zbyt wiele spraw na głowie. Zaburzony rytm dnia, dzieci nie idą do przedszkola, do szkoły, Ty do pracy. Dodatkowe zakupy, co jeszcze, czego zabraknie?
Konflikty związane z plecami, to też: izolacja ( do czego jesteśmy zachęcani), zagubienie, zaprzeczenie odczuciom. Tych konfliktów jest całe mnóstwo, więc zacznij mówić na głos czego się obawiasz, nie uciekaj od tego co się w Tobie dzieje.
Główne konflikty związane z wirusem to: Konflikt o terytorium o rewir, co moim zdaniem, jest konsekwencją tego co dzieje się od kilkunastu miesięcy między głowami państw. Straszenie, wywieranie wpływu, dramatyczne w skutkach obietnice, obrzucanie się wyzwiskami. Kobiecy konflikt strachu, przerażenia, który umiejscowiony jest w krtani. Wpływa na to co widzimy dookoła nas, w telewizji i komunikatorach internetowych. Coś co budzi nasze obawy i przerażenie.
TO CO POWODUJE W NASZYM CIELE ZMIANY TO NASZE EMOCJE, NASZE UCZUCIA.
To nad nimi się pochylam i staram się je od razu przeprocesować.
To co ja robię w tym czasie, to dążę do równowagi. Nie odrzucam emocji, które do mnie przychodzą, a wręcz przeciwnie, wyłapuję każdą, nawet najmniejszą. Dziś stojąc z mężem w kolejce do kasy, poczułam, że chce mi się płakać i mu o tym powiedziałam. Mocno mnie przytulił i powiedział: ,, To płacz." Nie boję się koronawirus, nie robię zapasów żywności, a jednak przyszedł ogromny smutek.  Z nim się skontaktowałam. Zobaczyłam ilu ludzi cierpi, ilu jest przerażonych. Straż pożarna na sygnale, którą co chwile słyszałam, odgłos karetki, puste pułki w sklepach, ludzie w maskach i rękawiczkach. Poczułam niepokój i nie uciekałam od tego. Pozwalając płynąć tym emocjom w moim ciele, po chwili poczułam błogi spokój, akceptację na to co jest. Odczytuję znaki, dlaczego dzieje się to co się dzieje. I widzę, że większość z nas zaczęło już ogromną pracę z traumami rodowymi, społecznymi i wewnętrznym dzieckiem.
Możemy traktować wirusa, jako intruza, coś co nas zabije lub też, jako nauczyciela, który zmusza do refleksji. Dla mnie jest nauczycielem.
Ty masz prawo mieć swoje zdanie i swoje odczucia związane z nim.
Ja w tym całym przekazie, odnajduję kolory tęczy.
Dbajcie o siebie.

Dziękuję, że czytasz 💚.

Zapraszam Cię do dołączenia do mojej grupy na fb https://www.facebook.com/groups/582213535717914/?ref=share

Jeżeli nie umiesz poradzić sobie z emocjami, które w tym czasie Ciebie paraliżują. Lękasz się tego co może nadejść, co czycha za drzwiami, potrzebujesz wsparcia, to zapraszam Cię na sesje. Stworze przestrzeń na te emocje, by zostały wszystkie zauważone.
Poniżej opinie osób, które ze mną pracowały http://justynapettke.blogspot.com/p/opinie.html?m=1

Copyright © 2016 Justyna Pettke , Blogger