08:07

Zazdrość - nie odwracaj od niej głowy...

...zajrzyj w nią. Stań z nią oko w oko!

Dziś o tym emocjonalnym obliczu zdrady. Jest ona częstą przyczyną kłótni i rozwodów. Ile nocy przez nią nie przespałaś?!
Natłok  myśli w twojej głowie, przyspieszone bicie serca, strach, że zostaniesz sama... co robić?!
Najczęściej kontrolujesz, sprawdzasz, szukasz dowodów i je znajdujesz. Próbujesz ostrzec partnera, że to, co robi może się źle dla was skończyć.
Chcesz go ochronić przed popełnieniem błędu, jak matka swoje dziecko. Ale ty nie jesteś jego matką! Daj mu ponieść konsekwencje jego decyzji.

Wyobraź sobie przykładową sytuację: Twój partner właśnie wrócił do domu. Czekałaś na niego cały dzień. Przygotowałaś obiad. Liczyłaś na to, że nareszcie spędzicie trochę czasu razem, wtulicie się w siebie i to będzie wasz wieczór. Niestety, on ciągle zagląda do telefonu, do kogoś pisze. A może siedzi przed komputerem i jest tym całkowicie pochłonięty. Na ciebie nie zwraca uwagi, albo jest ona okrojona do minimum. 

- Do kogo piszesz? - W końcu pytasz, pomimo strachu (bo to zawsze kończy się kłótnią).
- Do...(wstaw tu imię) - odpowiada. 

I się zaczyna. Wypływa z ciebie jad, nienawiść i złość. Słyszysz od partnera, że z tobą jest coś nie tak, że masz obsesję..., a ty po prostu czujesz się nieważna, lekceważona.

Teraz inna sytuacja:
Jesteście umówieni, a on spóźnia się półtorej godziny. W twojej głowie zaczyna się wyścig myśli: ,,Gdzie on jest? Pewnie się z kimś spotkał? Może mnie zdradza?!". Boisz się zadzwonić, bo będzie awantura. Myślisz sobie: ,,Ile razy można się spóźniać? Czy ja dla niego w ogóle jestem ważna? Czy cokolwiek dla niego znaczę?".
W końcu przyjeżdża i mówi, że zagadał się ze znajomą i dlatego się spóźnił (tak jak myślałaś). Wylewasz na niego swoje żale i pretensje i tak kończy się wieczór, który mieliście spędzić razem.

Albo:
Twój dobry znajomy jest częstym gościem w twoim domu. Bardzo dużo czasu spędza z twoją rodziną i nagle dzwoni tylko do twojej żony. Pisze tylko do niej, bo z tobą to nie za bardzo ma o czym. Wpada na kawkę pod twoją nieobecność i miło spędza czas z twoją partnerką. Coś ci nie pasuje, ale nie do końca wiesz co. Czujesz się pominięty.

Coraz częściej zazdrość jest głównym tematem rozmów z osobami, które się do mnie zgłaszają. Zazdrość przyjaciółki o to, że robisz coś, co nie mieści się w jej głowie, a w głębi serca też by chciała tak jak ty. Zazdrość męża o to, że spotykasz się za często z przyjacielem. Zazdrość kobiety o znajomą partnera, z którą spędza dużo czasu w pracy, a po pracy nadal ma z nią kontakt. Między wami tworzy się swoisty trójkąt. Ktoś niepozornie wchodzi do waszego związku, świadomie lub nie i tam zostaje na jakiś czas.
Jeżeli myślisz, że do szczęścia potrzeba ci tylko tego, by ta osoba zniknęła z waszego życia, to jesteś w błędzie. Bo na jej miejsce przyjdzie coś/ktoś inny. I tak będzie dopóty, dopóki nie przepracujesz tego. To będzie wracać. Uzdrowienie rany może trwać długo, ale jest możliwe.

Zauważ co czujesz, gdy partner poświęca komuś czas, dobrze się z nim bawi, jest w stanie wiele poświęcić dla tej znajomości. Może czujesz się odrzucona, opuszczona, zdradzona, mało interesująca? Pomyśl, kiedy się tak czułaś w przeszłości? Pomyśl, że on to robi dla ciebie, byś coś przepracowała.  Pomyśl, że to co teraz tak cię boli, może być nawozem dla twojego wzrostu.

A może czujesz, że zdradzasz, mimo że nie robisz nic złego? Oszukujesz, bo nie chcesz skrzywdzić ukochanej osoby, ale też nie chcesz zakończyć znajomości z kimś, z kim dobrze się bawisz i dogadujesz. Z resztą w każdym związku czujesz się tak samo i jesteś o to samo oskarżana. Może czas zanurzyć się w siebie i zobaczyć co wywołuje u ciebie takie uczucia i sytuacje? Może w dzieciństwie kochałeś bardziej babcię, niż mamę i czułeś, że w ten sposób zdradzasz tą drugą (podświadomie, oczywiście)?

Hm, a może to ty jesteś tą osobą, która wchodzi pomiędzy dwie inne. Jak się z tym czujesz? Może jak piąte koło u wozu?! Jakie masz z tego korzyści?! Co ci to przypomina? Jaką sytuacje z dzieciństwa?

Każda z tych osób coś odgrywa. Jakąś rolę.
Każda z tych osób jest nauczycielem, który daje możliwość przepracowania tego, co nieprzepracowane.
Gdy zajrzysz w siebie i utulisz np. tą dziewczynkę, która była odrzucona przez mamę, to już nikt ci nie będzie tego odgrywał, bo to już nie będzie z tobą rezonować. Twój stosunek do partnera i partnera do ciebie zmieni się. Jest to głęboka rana, a proces uzdrawiania jej trwa długo. Może to być kilka tygodni, miesięcy, a nawet lat. To zależy tylko od ciebie. Jak bardzo pragniesz, by ją uzdrowić.
Warto, bo ta zazdrość cię niszczy. Niszczy twój związek i relacje z ludźmi. Siedzi głęboko w tobie i niszczy kawałek po kawałku, odcinając cię od siebie.

Będąc przesiąknięta zazdrością, niszczysz siebie!!!

8 komentarzy:

  1. Zazdrość to strasznie niszczące uczucie. Straty widać dopiero po pewnym czasie. Cieszę się, że umiałam sobie z nią poradzić w trudnym momencie życia. Teraz wiem, że nic dobrego nie przynosi. Życia bez zazdrości - życzę każdemu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. napiszę o zazdrości... dzisiaj to odkryłam, leżąc w łóżku obok swojej 4 letniej wnuczki. Dlaczego tak bardzo nużą mnie dzieci, dlaczego nie potrafię się z nimi bawić, wspólnie czegoś robić, albo zwyczajnie po prostu spokojnie być... gdzieś mnie goni, wynajduję sobie dziesiątki robót, które muszę zaraz natychmiast zrobić. Jakby coś mnie odciągało od dziecka, jakieś wyimaginowane na tę chwilę obowiązki, jakieś znużenie, znudzenie, irytacja ... sama nie wiem co. I tak rozmyślam sobie dzisiaj leżąc obok mojej ślicznej wnusi i nagle poczułam silne ukłucie prosto w serce - to ZAZDROŚĆ. To ona, mała Marzenka mnie ciągle od wszystkiego odciągała... a już szczególnie od dzieci, moich własnych i teraz wnucząt. Bingo, całą sobą poczułam, że to jest to. Uf... no to mam pole otwarte, ale cieszę się, że mi w końcu powiedziała, że się otworzyła i ujawniła... Poczułam, że tam we mnie jest i czeka, tyle lat.. Kochana... dostaniesz w końcu tę miłość o którą tak walczyłaś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie to wspaniałe,że czujesz,że się wsłuchujesz, że robisz przestrzeń dla tej malutkiej Marzenki. Może i ona by chciała się pobawić, bajkę obejrzeć, dostać tej uwagi, której być może noe dostała.

      Usuń
    2. to prawda, z różnych powodów nie dostała uwagi, nie dostały jej również moje dzieci... Zadaniowa matka- tak to nazwała moja córka, nota bene siebie też. Czuję, że praca z wewnętrznym dzieckiem jest dobrą ścieżką dla mnie. Bardzo ciekawie piszesz, Justynko. Dziękuję Ci za ten blog <3

      Usuń
    3. Miło mi, a ja ci dziękuję,że mi towarzyszysz.

      Usuń
  3. Justynko,a jesli jestem.po pierwszej sesji i nadal czuje zlosci w sobie sporo to jest ok?Czy to indywidualne czy nie jest to zle,ze od razu tak trgo nie lapie czy nie wchodze w re emocje,zeby je poczuc w ciele?Czy wizyalizacja moze byc obojetnie jaka czy zawsze nam widziec siebie teraz stojaca obok tej mlodszej mowiaca do niej,jakbym byla trzecia i one dwie?Czy moge po prostu wyobrazuc siebie jako dziecko i cokolwiek wizualuzowac byleby poczuc emocje,stanac z soba?I wazne..czy złosc ,ktora mogla pojawiac sie w roznych okresach musi zawsze byc inaczej wizualizowana czy moze..btc tak samo jak wczesniejsza,np.taki sam obrazek?i..jak radzic sobie z samotnością...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy to jest ok, że czujesz złość, która była skrywana przez kilka czy kilkadziesiąt lat? Tak to jest jak najbardziej ok. Napiszę więcej, chwała jej za to( tej ZŁOŚCI), że pozwoliła sobie na wyjście z cienia.
      O wizualizacji porozmawiamy na sesji, bo to dłuższa rozmowa. Co do samotności, to polecam Ci przeczytać mój post o Samotności.
      Do zobaczenia na sesji :))

      Usuń

Copyright © 2016 Justyna Pettke , Blogger