03:25

Równowaga. Nowe nawyki.







Odnosząc się do tego co ostatnio się dzieje obok mnie, ale także globalnie, chcę nam wszystkim pokazać pewne skrajności. Ja przez większość mojego życia namiętnie oglądałam telewizje, miałam swoje ulubione seriale, programy, a jak nie było ,, nic”, to grał telewizor bo...
No właśnie bo co? Bo tego byłam nauczona, że od rana do wieczora gra. Tyle. Taki rytuał, nawyk. Ciągle chodziłam poddenerwowana, poirytowana, prze- bodźcowana  informacjami, żyłam życiem aktorów z seriali, nawet się z nimi utożsamiałam. Bo uciekałam od swojego życia, od swoich problemów, porażek, nudy i rutyny. Uciekałam też przed rozmowami. Zbierałam wszystkie wiadomości o wypadkach, morderstwie, epidemii...
Skrajność, żyłam w świecie nie moim, uciekając od rzeczywistości.
Mam w domu telewizor, nie ma go już w sypialni, a był przez wiele lat. Od kilku lat sypialnia jest sypialnią, nie pokojem kinowym. Dwójka dzieci też już się go pozbyła ze swojego pokoju. Nie oglądam telewizji w ogóle. Ale robimy sobie wieczory kinowe, gdzie to my wybieramy co oglądamy, gdzie nie ma reklam. Zbędnych informacji. Jest mi z tym dobrze. Tak dobrze.
Jest o wiele większa przestrzeń.
Dlaczego kiedyś ciągle grało mi radio lub telewizor? Ponieważ to była świetna ucieczka, żeby nie być z własnymi myślami, ucieczka od problemów dnia codziennego. Od siebie. Mogłam się zatopić w ekran i mieć wszystko w d...e. 
Oczywiście to jest iluzja. 
Zauważ jaką potrzebę Ty zaspokajasz zatapiając się godzinami w seriale na netflix, w telewizji? Czy jest w tym równowaga?
Co mogłabyś/ mógłbyś w tym czasie zrobić, przecież ciągle brakuje nam czasu na porządki, na spacer. Mówisz do mnie na sesji, że tak trudno tobie znaleźć czas na bycie ze sobą, w ciszy, skupieniu. Na robienie czegoś co zaprocentuje lepszym samopoczuciem, pełniejszym oddechem, zdrowszym ciałem, klarowniejszymi myślami. To nie jest łatwe, gdy jesteś prze-bodźcowana( y ), być w mieszkaniu, gdzie nic nie gra, gdzie słychać brzęczącą muchę i swoje własne myśli, ale trening czyni mistrza. Ja uwielbiam ciszę, ale lubię też muzykę. Lubię harmonię we wszystkim. Z rana po przebudzeniu delektuję się śpiewem ptaków, a nie odgłosami płynącymi z radia.  

Poprosiłam Was w prywatnej wiadomości o podpisanie petycji o nie wycinaniu stuletnich lip. Wysłałam tę informacje do około 100 osób, bardzo dziękuję za odzew, za podpisanie petycji. Uruchomiłam  tym falę waszych obaw o ziemię, matkę naturę. 
Pisaliście do mnie o problemie globalnym w związku z śmieciami i odpadami, o zanieczyszczeniu smogiem, o 5G, o zwierzętach, które są zabijane. Słyszę Was, co mogę zrobić, co każdy z nas może zrobić? Zacznijmy od siebie, od małych kroków. 
Ja mam drewnianą szczoteczkę do zębów, nie plastikową. Bardzo ograniczyłam kupowanie kosmetyków, do mini minimum. Torby wielokrotnego użytku są zawsze w naszym samochodzie. Za każdym razem, gdy rozpakujemy zakupy, chowam je do samochodu w jedno miejsce. Wyrobiłam sobie nawyk. 
Chusteczki można kupić do wielokrotnego użytku, wyprać i tyle. W naszym domu zdania są podzielone, w twoim też tak może być. Ja tłumaczę, mówię to, co wiem na temat plastiku i używania go. Co wiem na temat mikrofali, której ja nie używam, staram się też nie być w pobliżu, gdy ktoś używa, ale są osoby, które mają odmienne zdanie i jej używają. Mówię, że krzewy, które mają kwiaty są potrzebne, żeby pszczoły się miały gdzie pożywić, że drzewa liściaste też są ważne, choć gubiąc liście przysparzają pracy. Tak jak i krzewy, które po zrzuceniu kwiatów brudzą. Trudno.

Zacznijmy małymi kroczkami zmieniać nasze, szkodzące nam i naszej ziemi nawyki. Ja pomału wprowadzam w swoje życie zmiany. Ale są one zmianami, nawykami stałymi, nie są krótkotrwałe. Stopniowo wymieniam przedmioty, wprowadzając więcej natury. Nie zbieram bibelotów. Kosmetyki wymieniam na naturalne, produkty do utrzymania porządku w domu też. Szukam rozwiązań, jeżeli je znajduję, to z chęcią wprowadzam, a jeżeli nie to na chwile obecną odpuszczam, ale po jakimś czasie wracam do tematu zmian. 
Słucham dobrych dusz, które w tym temacie wiedzą więcej, czasami ja jestem tą duszą, która informuje innych.

Możemy na chwile, na jakiś czas uciec w świat wirtualny. Schować się za stertą śmieci, albo zamknąć oczy i starać się tego nie widzieć. Jednak to uderzy w nas jak fala i nie pozwoli nam przejść obok siebie bez konsekwencji. A konsekwencje tego już mamy, brak komunikacji, brak relacji, bo mamy relacje z telefonem/ telewizorem. Zanieczyszczone powietrze. Wymieranie zwierząt, które są duszone przez reklamówki na szyi. Wycinka drzew, żeby zrobić miejsce na maszty do anten.
Każdy z nas, krok po kroku...
Każdy z nas ma wpływ. 
Zacznijmy od małej zmiany.

Co Ty dziś wprowadzisz za zmianę? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Justyna Pettke , Blogger